| 5. Zebrać grupy |
|
|
|
|
czyli skrzyknąć ludzi po stronie polskiej i zmobilizować Rosjan do zebrania grupy u nich. Wydawałoby się nic prostszego: trzeba zwołać zabranie organizacyjne, spisać ochotników i już. Jednak w praniu wyłania się kilka trudności
Trudności. Ludzie mają taką głupią cechę, że nie czytają ogłoszeń, kasują ważne maile, jednym uchem słuchają, drugim im wypada, a potem mają do was pretensje, że ich nie poinformowaliście o takiej fajnej wymianie studenckiej, choć przyjaźnicie się od pierwszego roku/dają wam ściągać zadania/itp. i w ogóle nie przypuszczali, że takie z was świnie. Natury ludzkiej nie przeskoczymy, dlatego trzeba się psychicznie nastawić na takie sytuacje. Będziecie trąbić po całym instytucie, że organizujecie wymianę, a i tak z dziesięć osób się na was obrazi, że ich „nie poinformowaliście”. Są też tacy, którzy w rozmowie z wami będą stękać: „no nie wiem, muszę się zastanowić, to jeszcze pogadamy...” a następnie nie interesują się wymianą, nie inicjują obiecanej rozmowy, dopóki nie dowiedzą się, że lista jest już zamknięta i znaleźli się na niej ludzie, którym ewidentnie bardziej zależało. Wtedy obrażają się śmiertelnie, bo „przecież wyraźnie mówiłam, że chcę jechać!”. Okazuje się, że definicja słowa „wyraźnie” potrafi być bardzo niewyraźna, a obrażone osoby myślały, że rzucone przez nich „jeszcze pogadamy” oznacza, że macie je jeszcze raz o to zapytać, ale w późniejszym terminie. Ludzie sobie wyobrażają, że wy nie macie nic lepszego do roboty tylko latać za każdym z osobna i błagać go o udział, istne królowe angielskie...
Ogłoszenie. Jak zatem informować ludzi o spotkaniu w sprawie wymiany, żeby nie narobić sobie kłopotów? Najpewniejszą metodą jest wywieszenie w instytucie ogłoszenia o spotkaniu w sprawie wymiany i oficjalna zachęta na zajęciach do przeczytania. W ogłoszeniu powinna się znaleźć informacja o miejscu wymiany, miejscu spotkania (wolna sala na uniwersytecie) i godzinie (wieczorem, żeby nikomu nie kolidowało z zajęciami). To was ubezpiecza – w końcu nie wasza wina, że koleżanka cierpi na analfabetyzm wtórny. Jednocześnie na spotkanie może przyjść kilka nieznanych wam wcześniej osób z innych lat, które staną się waszymi przyjaciółmi podczas wymiany. Ja sama najlepszych przyjaciół poznałam podczas projektów.
Wstępna selekcja: maile. Żeby uniknąć wspomnianej sytuacji lepiej nie wieszać ogłoszeń, tylko dokonać selekcji znajomych, wytypować sympatycznych a zarazem odpowiedzialnych i porozsyłać do nich maile z krótkim opisem wymiany i zaproszeniem na spotkanie. Ponadto warto potem pogadać z każdym, bo ludzie czasem nie czytają maili, czasem do nich nie dociera treść (wtórny analfabetyzm albo poimprezowo-przedsesyjne niewyspanie), a czasem chcą o coś zapytać, zanim pójdą na spotkanie, które organizujecie w wolnej sali w instytucie, wieczorem po zajęciach, żeby każdy mógł przyjść.
Czym charakteryzuje się pasożyt: chce jechać za darmo (dofinansowanie) na wakacje, ale uniknąć przy tym jakiegokolwiek wysiłku – niech ktoś inny się handryczy z organizacją, a on skorzysta. Na spotkanie pasożyt przyszedł z nastawieniem załapania się na wyjazd za friko. Dlatego spotkanie należy przeprowadzić tak, aby każdy pasożyt nie miał wątpliwości, że wymiana równa się ciężkiej pracy i NIE ma możliwości jej obejścia. W tym celu, po krótkiej prezentacji miejsca, do którego pojedziecie oraz przewidywanego acz NIEgwarantowanego (żeby się pasożyty nie napaliły) dofinansowania, zaczynacie długie przemówienie na temat obowiązków, które należy spełnić, aby a) pojechać, b) dostać refundację kosztów.
Warunki. Warunkiem jest, mówiąc najogólniej, aktywne uczestnictwo w wymianie, które polega na:
Skład polskiej grupy. Jeszcze jedno – dobrze, żeby wśród uczestników wymiany był przynajmniej jeden chłopak. Po pierwsze w razie, gdyby w pociągu nieprzestrzegający prohibicji pasażer zechciał z którąś z dziewczyn zacieśniać kontakty wbrew jej woli, to przydałby się męski kontrargument. Po drugie, czasem ktoś zachoruje i trzeba ponieść mu plecak przy przesiadkach. Przeciętna dziewczyna dwóch plecaków (swojego i chorej koleżanki) nie udźwignie, przeciętny facet – bez większego problemu. To też wiem z doświadczenia – gdyby mój kuzyn nie taszczył mojego plecaka przy powrocie z Buriacji, gdy koszmarnie się zatrułam i sama ledwo się na nogach trzymałam, to chyba musiałabym pożegnać się z większością rzeczy, bo wysłanie ich pocztą, było nie na moją kieszeń. UWAGA.Wszyscy uczestnicy wymiany muszą mieć paszporty ważne jeszcze przez 180 dni od końca wyjazdu. Nie przyjmujcie nikogo do grupy (blokując miejsce innym), zanim się nie upewnicie, że tak faktycznie jest. Inaczej w kluczowym momencie konsulat odmówi wydania delikwentowi wizy, a za późno będzie na wyrobienie zaproszenia komuś innemu i miejsce na wymianie przepadnie. Grupa zagraniczna. Grupa musi się też uformować ze strony rosyjskiej. Tam na selekcję nie macie żadnego wpływu i nie będziecie wiedzieć, czy jadą osoby sympatyczne i odpowiedzialne, czy takie, które po prostu chcą się przejechać do „Jewropy” (ichnie pasożyty). Wyjdzie w praniu. Minimalny wpływ na dobór ludzi macie tylko poprzez wybór miejsca – młodzież z Kaliningradu, Moskwy i Petersburga jest dość rozrywkowa i nastawiona głównie na latanie po dyskotekach i szybkie numerki – oprowadzanie ich po zabytkach to droga przez mękę, a w zamian możemy się spodziewać atrakcji w ich stylu. Mentalnie też są dość dalecy od Polaków, gdyż te trzy miasta są raczej mocno zdemoralizowane (co stwierdziłam naocznie, zresztą nie tylko ja...). Była taka grupa studentek z Kaliningradu, spośród których tylko trzy nie miały za sobą aborcji. Jeszcze. Do Polski przyjechały z nadzieją złapania bogatego, europejskiego męża. Oczywiście zdarzają się wyjątki, mój rok był kiedyś na wymianie z Kaliningradem i był bardzo zadowolony ze swoich „obmiennikow”... Ale ja jestem zdania, że do tych trzech miast lepiej pojechać na czysto turystyczne wycieczki, a wymiany organizować z uniwersytetami z innych rosyjskich miast. Na przykład młodzież z rosyjskiej prowincji (mogą to być milionowe, kulturalne miasta na Syberii), jest o wiele bliższa nam, porządniejsza i też raczej nastawiona na zwiedzanie zabytków, oglądanie przyrody, poznawanie kultury itd. Kontakty z nimi są o wiele przyjemniejsze. Choć też zdarzają się wyjątki – jak już powiedziałam, na dobór grupy rosyjskiej niestety wpływu nie mamy, ale trzeba być dobrej myśli. |











