| Biurokratyczne szczegóły |
|
|
|
|
Oczywiście po wszystkie pieczątki, podpisy latają uczestnicy wymiany, a nie wy osobiście. Wy będziecie się męczyć z pisaniem tych wszystkich wniosków, wypełnianiem formularzy, przeliczaniem kosztorysów, więc oni mogą polatać w charakterze gońców. W końcu jeśli chcą dostać pieniądze, to niech się postarają! To leży w ich interesie, łaski wam nie robią, niech mają tego świadomość. Wymaganie od nich zaangażowania jest nie tylko koniecznością (same nie dacie rady), ale też elementem polityki antypasożytniczej. Jeśli ktoś się zacznie migać raz, drugi, trzeci – to będziecie miały jeszcze czas go wykluczyć z grupy, albo postraszyć i zdyscyplinować – dla niektórych dopiero uniwersytet jest pierwszym miejscem, w którym wymaga się od niego odpowiedzialności. Oczywiście, jeśli ktoś wam powie, że nie może iść na dyżur do Dziekan, bo akurat ma zaliczenie, egzamin, biegunkę czy coś równie nieodwołalnego, to nie znaczy, że należy go od razu spisywać na straty, po prostu trzeba mu zaproponować inny obowiązek i zobaczyć jak zareaguje: znów się będzie migać, czy się go podejmie? Poza tym same musicie myśleć, kogo gdzie posyłacie. Do Dziekan radzę osobę wygadaną, a nieśmiałą na przykład po zakup biletów na dworzec – do tego nie trzeba elokwencji. ![]() PW w kwestii dofinansowań nie robi nic, bo jej/jemu nie wolno. Projekt ma być studencki. 8 Dofinansowanie |












