| Skład grup |
|
|
|
|
Skład polskiej grupy. Jeszcze jedno – dobrze, żeby wśród uczestników wymiany był przynajmniej jeden chłopak. Po pierwsze w razie, gdyby w pociągu nieprzestrzegający prohibicji pasażer zechciał z którąś z dziewczyn zacieśniać kontakty wbrew jej woli, to przydałby się męski kontrargument. Po drugie, czasem ktoś zachoruje i trzeba ponieść mu plecak przy przesiadkach. Przeciętna dziewczyna dwóch plecaków (swojego i chorej koleżanki) nie udźwignie, przeciętny facet – bez większego problemu. To też wiem z doświadczenia – gdyby mój kuzyn nie taszczył mojego plecaka przy powrocie z Buriacji, gdy koszmarnie się zatrułam i sama ledwo się na nogach trzymałam, to chyba musiałabym pożegnać się z większością rzeczy, bo wysłanie ich pocztą, było nie na moją kieszeń. UWAGA.Wszyscy uczestnicy wymiany muszą mieć paszporty ważne jeszcze przez 180 dni od końca wyjazdu. Nie przyjmujcie nikogo do grupy (blokując miejsce innym), zanim się nie upewnicie, że tak faktycznie jest. Inaczej w kluczowym momencie konsulat odmówi wydania delikwentowi wizy, a za późno będzie na wyrobienie zaproszenia komuś innemu i miejsce na wymianie przepadnie. Grupa zagraniczna. Grupa musi się też uformować ze strony rosyjskiej. Tam na selekcję nie macie żadnego wpływu i nie będziecie wiedzieć, czy jadą osoby sympatyczne i odpowiedzialne, czy takie, które po prostu chcą się przejechać do „Jewropy” (ichnie pasożyty). Wyjdzie w praniu. Minimalny wpływ na dobór ludzi macie tylko poprzez wybór miejsca – młodzież z Kaliningradu, Moskwy i Petersburga jest dość rozrywkowa i nastawiona głównie na latanie po dyskotekach i szybkie numerki – oprowadzanie ich po zabytkach to droga przez mękę, a w zamian możemy się spodziewać atrakcji w ich stylu. Mentalnie też są dość dalecy od Polaków, gdyż te trzy miasta są raczej mocno zdemoralizowane (co stwierdziłam naocznie, zresztą nie tylko ja...). Była taka grupa studentek z Kaliningradu, spośród których tylko trzy nie miały za sobą aborcji. Jeszcze. Do Polski przyjechały z nadzieją złapania bogatego, europejskiego męża. Oczywiście zdarzają się wyjątki, mój rok był kiedyś na wymianie z Kaliningradem i był bardzo zadowolony ze swoich „obmiennikow”... Ale ja jestem zdania, że do tych trzech miast lepiej pojechać na czysto turystyczne wycieczki, a wymiany organizować z uniwersytetami z innych rosyjskich miast. Na przykład młodzież z rosyjskiej prowincji (mogą to być milionowe, kulturalne miasta na Syberii), jest o wiele bliższa nam, porządniejsza i też raczej nastawiona na zwiedzanie zabytków, oglądanie przyrody, poznawanie kultury itd. Kontakty z nimi są o wiele przyjemniejsze. Choć też zdarzają się wyjątki – jak już powiedziałam, na dobór grupy rosyjskiej niestety wpływu nie mamy, ale trzeba być dobrej myśli. |











