|
KROK 1 Znaleźć jedną wykładowczynię, która zechce z nami pojechać, aby załatwiać to przez nią urzędowo.
Jeśli chcemy maksymalnie obniżyć koszty wyjazdu, otrzymać bezpłatny nocleg w zagranicznym akademiku, bezpłatną wizę naukową, dostać dofinansowanie itd. to wymiana musi być załatwiana oficjalnie. Nie jest to wcale takie trudne.
Główny problem polega jednak na tym, że na wszystkich papierach muszą być różne pieczątki na przykład dyrektora. A dyrektor raczej nie podbije niczego szeregowemu studentowi, któremu nie wie, czy może ufać i czy nie skończy się to tak, że student nasprasza zagranicznych gości, a potem się zdematerializuje. Podobne podejście będzie prezentował uniwersytet zagraniczny. Nie radzę pieczątek fałszować! Ja wiem, że w epoce skanera, photoshopa wszystko da się zrobić, ale konsulat czasem dzwoni do instytucji, która wystawiła zaproszenie, żeby uzyskać potwierdzenie.
Dlatego potrzebujemy sprzymierzeńca wśród oficjalnych czynników, który będzie firmował projekt swoim autorytetem pracownika naukowego. Jednym słowem trzeba się dogadać z jakimś wykładowcą. Układ jest prosty – my organizujemy całą wymianę, załatwiamy dofinansowanie, transport itd. a on/a za pośrednictwo przy załatwianiu różnych pieczątek oraz korespondencję z zagranicznym uniwerkiem, pojedzie na tę wymianę z nami i skorzysta z bezpłatnego noclegu w zagranicznym akademiku.
Sugeruję z taką propozycją wybrać się do wykładowcy młodego, energicznego, który nas nie zostawi na lodzie i który na wymianie nie będzie nam kulą u nogi, tylko sympatycznym towarzyszem podróży. Może to być oczywiście wykładowczyni, młoda sekretarka, doktorant/ka itd. – grunt, żeby był to pracownik uniwersytecki, osoba energiczna, odpowiedzialna i sympatyczna.
DALEJ 2 Nawiązać kontakt z zagranicznym uniwersytetem
|